piątek, 9 stycznia 2015

Rozdział 9. Misja

 ~ Następnego dnia ~
 Jak nasi bohaterowie podejrzewali, długo sobie nie pospali. Przyjaciele chcąc zdążyć złapać ich przed wyjściem na trening, by wypytać o cel wizyty u Hokage zawitali do nich już o 6 rano. Oczywiście, nasi biedni bohaterowie jeszcze smacznie spali. Najpierw przyjaciele Akuma podzielili się na dwie grupy. Pierwsza z nich poszła wyciągnąć z łóżka Hinatę, a druga udała się po Sasuke. Dwójka ta niespecjalnie była zadowolona tak wczesną wizytą i chcieli nieproszonych gości kulturalnie olać, z zamiarem ponownego położenia się spać. Ostatecznie jednak zostali wyciągnięci siłą. Niedługo potem wszyscy zjawili się pod posiadłością Namikaze. Całą ekipą wpadli do sypialni Naruto. Byli lekko zdziwieni tym, co zobaczyli. Otóż, nie spodziewali się spotkać tam także Namidy, która spała wtulona w nagi tors blondyna. Dopiero po chwili przypomnieli sobie, że już od dłuższego czasu ich przyjaciele byli parą i nic w tym nadzwyczajnego. Tego poranka sławna dwunastka Konohy dowiedziała się pewnej, bardzo ważnej rzeczy o nowej przyjaciółce. Następnym razem pomyślą dwa, albo nawet trzy razy zanim obudzą Namidę o tak wczesnej porze. A jak już będzie to konieczne będą musieli mieć ku temu bardzo dobry powód.
 Jeszcze nigdy nie widzieli jej w takiej furii. Wokół kunoichi roztaczała się złowroga aura, a ona sama zaczęła ciskać w gości wszystkim tym co miała pod ręką. Naruto, zamiast pomóc przyjaciołom, leżał na posłaniu i zwijał się ze śmiechu, widząc ich przerażone miny. Dopiero, gdy w ręce Namidy wpadła lampa, zaczął ją uspokajać. Wszyscy odetchnęli z ulgą, kiedy dziewczyna wróciła do normalności, ale i tak na jej twarzy gościł niezadowolony grymas. Po tej akcji gospodarze wyrzucili wszystkich za drzwi pokoju, a sami się ubrali. Już po chwili skierowali się do kuchni, żeby zrobić śniadanie. Cała ekipa doskonale się bawiła, a tematy do rozmów się nie kończyły. Było pełno śmiechu i wygłupów, głównie Kiby i Naruto. Blondyn, mimo że się zmienił, to i tak nie mógł sobie odpuścić paru dowcipów z kolegą. Goście wypytywali również o przyczyny wizyty u Hokage. Kiedy dowiedzieli się o tak wysokim awansie przyjaciół niezbyt się zdziwili. Każdy wiedział, że rada słusznie postąpiła. Tak spędzili cały poranek. Dopiero koło południa nieproszeni goście zlitowali się and członkami drużyny 7. i w końcu rozeszli się do domów.
 ~ 3 dni później ~
 Dzień jak co dzień. Pogoda jednak nie zachęcała do wychodzenia na dwór. Było parno, a na niebie zbierały się już od dłuższego czasu ciemnie chmury. Porządna burza była tylko kwestią czasu. Niestety czwórce ninja z Konohy los nie sprzyjał i musieli opuścić przytulny dom.
 Siedzieli razem w salonie posiadłości Namikaze i leniwie sączyli gorącą kawę. Nagle, tuż przed nimi zmaterializował się zamaskowany shinobi.
 - Hokage was wzywa. Załóżcie strój ANBU. - oznajmił.
Następnie, nie czekając na jakąkolwiek odpowiedź zniknął im z oczu tak szybko, jak się pojawił.
 - No to koniec leniuchowania. - podsumował Sasuke.
Odstawił kubek na stół i wstał z zajmowanego dotychczas miejsca.
 - Skoczymy się przebrać i wracamy. - oznajmiła Hinata.
Wzięła swojego chłopaka za rękę, a po chwili obydwoje zniknęli w płomieniach.
 - My też się zbierajmy, Naruto.
 Dziewczyna pozbierała kubki i udała się wraz z blondynem do zbrojowni. Właśnie zakładali na twarze maski, gdy wrócili ich przyjaciele. Bez zbędnych rozmów zniknęli w charakterystyczny dla sienie sposób, by kilka sekund później pojawić się przed Wielmożną. W gabinecie nie byli jednak sami. Znajdowały się tam też dwie inne drużyny: Kurenai i Asumy.
 - Jesteście już, więc mogę zacząć. - zwróciła się do nowo przybyłych Hokage – Niedawno dostałam wiadomość, że w okolicach wioski Dźwięku miały miejsce liczne walki i towarzyszące im dość silne wybuchy. Mieszkańcy są tym mocno zaniepokojeni. Świadkowie twierdzą, że ninja odpowiedzialni za zamieszanie są pokryci dziwnymi, czarnymi znakami. Niektórzy nawet przypominają demony. Podejrzewam, że są to słudzy Orochimaru, których nie udało się wyłapać po jego śmierci. Wszyscy wiemy jak silni potrafią oni być, więc na tą misję wysyłam także oddział ANBU do zadań specjalnych. Jednakże chcę, aby zespół ten nie angażował się zbytnio w walkę. Weźmiecie sprawy w swoje ręce dopiero, gdy reszta drużyny nie będzie dawała sobie rady. Dowódcą zostaje Kitsune. Do wioski macie przyprowadzić tylko jednego jeńca, najodpowiedniejszego do przesłuchania. Resztę zabić. Misja ma rangę A. - Hokage podała jakieś papiery – Oto szczegóły misji i dokładne miejsce przebywania popleczników Orochimaru. Ruszajcie!
 - Hai! - wykrzyknęli zgodnie i opuścili gabinet.
 - Za pół godziny widzimy się pod bramą. - powiedział Kitsune w stronę towarzyszy na najbliższe zadanie i zniknął wraz zresztą ANBU.
 Pojawili się niedaleko wejścia do wioski. Blondyn oparł się o pień drzewa, Namida rozłożyła się na jednej z grubszych gałęzi, Hinata usiadła na ziemi koło Naruto, opierając plecy o korę, a Sasuke stanął naprzeciwko nich, z rękami włożonymi w kieszenie spodni.
 - Co myślicie o tej misji? - zapytał czarnowłosy.
 - Może być ciekawa. - powiedziała Namida.
 - Racja. A przy okazji sprawdzimy na jakim poziomie są ich umiejętności. Mam nadzieję, że nas czymś zaskoczą i nie będziemy musieli im ratować tyłków.
 - Zrobiłaś się wymagająca, Hinata-chan. - zaśmiał się Sasuke.
 - Oj tam. - naburmuszyła się dziewczyna, co u reszty wywołało jedynie śmiech.
Dalszą rozmowę przerwało pojawienie się Sakury. Przyszła 15 minut za wcześnie, ale zawsze była przed czasem. Jak to mówiła: „Woli przyjść wcześnie i poczekać, niż żeby inni musieli czekać na mnie.” Chwilę potem pojawiła się cała drużyna 10. Shikamaru, z tą jego wiecznie znudzoną miną słuchał gderania Ino. Widać było, że czymś jej podpadł, ale niezbyt przejmował się wywodami przyjaciółki. Chōji zaś olał znajomych i skupił całą swoją uwagę na jedzeniu jakiś chrupek. Następnie zjawili się Shino i Kiba wraz z Akamaru. Brązowowłosy bez przerwy sprzeczał się o coś ze swoim psem, a ten odpowiadał mu jedynie pojedynczymi szczeknięciami. Na samym końcu dotarli senseiowie obu drużyn. Asuma i Kurenai szli w ich stronę trzymając się za ręce. To trochę zdziwiło Hinatę, ale nie dała tego po sobie poznać. Postanowiła dopytać się przyjaciółek, o co chodzi, ale dopiero kiedy nie będzie na służbie.
 - Skoro już wszyscy jesteśmy przedstawi strategię. - odezwał się Naruto – Podróżować będziemy drużynami w kilku minutowych odstępach od siebie. Na początku biec będzie drużyna 8. jako zespół tropiący, potem drużyna 10. - zespół ofensywny, a na końcu my, jako ewentualna pomoc. Tak więc, Kurenai-san, ruszajcie.
 - Hai!
Misja się rozpoczęła.
 Wioska dźwięku znajdowała się dosyć niedaleko. Rankiem, następnego dnia byli na miejscu i bez problemu znaleźli poszukiwanych ninja. Jak się okazało, było ich dziesięciu. Drużyna, pod dowództwem Kitsune zaszyła się w konarach drzew, otaczających pole walki i czekała na odpowiedni moment. W tym czasie, udało i się usłyszeć bardzo ciekawą kłótnię dwójki przestępców:
 - Zobaczysz! To mnie wybierze Pan!
 - Chyba śnisz! Po co komu taki bezużyteczny dureń?
 - Osz ty! Zabiję Cię, śmieciu!
Nim kłócąca się dwójka zdążyła skoczyć sobie do gardeł, na środek polany wyskoczyła ósemka shinobi Liścia. Drużyna ANBU została w ukryciu, by móc spokojnie obserwować rozwój wydarzeń. Natychmiast zapanowała cisza, którą jako pierwszy przełamał Asuma:
 - W imieniu Hokage wioski Liścia jesteście aresztowani. Albo dobrowolnie z nami pójdziecie, albo będziemy musieli was zabić. Wybierajcie!
Naprzeciw nim wyszedł wysoki, brązowowłosy, muskularny mężczyzna. Wyglądał na ich przywódcę. Czwórka shinobi, ukrywająca się w drzewach spojrzała na siebie porozumiewawczo. Wiedzieli już, kto będzie najodpowiedniejszy do przesłuchań. Na razie jednak nie wtrącali się. Czekali.
 - Proszę, proszę. - odezwał się lekceważąco mężczyzna – No chłopaki, ninja z Konohy chcą się z nami zabawić. Nie możemy ich rozczarować.
 - Czyli wybieracie śmierć. - bardziej stwierdziła niż zapytała Kurenai.
Brązowowłosy uśmiechną się szatańsko i krzyknął:
 - Zabić ich!
Po jego słowach rozpoczęła się walka. Na polanie co chwilę słychać było wybuchy, krzyki bólu i tryumfu. Brązowowłosy przywódca szajki nie mieszał się bezpośrednio do walki. Shinobi Konohy radzili sobie zadziwiająco dobrze. Czwórka przyjaciół, schowana w konarach drzew uśmiechnęła się szeroko. 'Jest dobrze. Nawet bardzo.' - myśleli zgodnie. Cieszyli się, że nie tylko oni się wzmocnili. Konoha miała naprawdę silnych ninja.
 Po około godzinie wszyscy walczący byli całkowicie wyczerpani, ale jednocześnie szczęśliwi. Wygrali. U ich stóp leżało 9 ciał. Brązowowłosy tylko na to czekał. Bez najmniejszego ostrzeżenia zaatakował najbliżej stojącą kunoichi. Okazała się być nią Ino. Nim zdążyła zorientować się w sytuacji, w jej stronę leciały shurikeny. Na szczęście nie dotarły do celu. W ostatnim momencie, między dziewczyną a bronią pojawiła się jedna z ANBU w masce sokoła, łapiąc shurikeny w palce. Przywódca szajki był konkretnie zaskoczony. Chciał uciec, ale zanim zdążył się ruszyć, tuż obok niego pojawiły się jeszcze trzy zamaskowane postacie. Potem wszystko przebiegło błyskawicznie. Kitsune wymierzył mężczyźnie kopniaka prosto w brzuch. Ten zgiął się w pół, wypluwając krew. Neko zamachnęła się prawą pięścią i obdarowała przeciwnika potężnym ciosem, sprowadzając go jednocześnie do parteru. Hebi związał dłonie brązowowłosego za plecami i podniósł na równe nogi.
 - No to wracamy do Konohy. - powiedziała znudzonym głosem Neko.
Jednak ich plany trochę się skomplikowały. Nim zdążyli się odwrócić, usłyszeli oklaski. Natychmiast znieruchomieli, a w głowach Konoszan kotłowało się dziesiątki pytań: 'Jakim cudem go nie wykryliśmy?','Gdzie on jest?','Nie mamy czakry, co robić?'. Ich rozmyślania przerwało pojawienie się tajemniczego osobnika. Gdy tylko wyłonił się zza krzaków, czwórka ANBU stanęła w pozycji bojowej.
 - Weźcie więźnia i wracajcie do wioski. - powiedział Kitsune, ale widząc brak reakcji u towarzyszy, wrzasnął – To rozkaz!
Krzyk obudził ninja, którzy natychmiast ruszyli w drogę powrotną. Gdy tylko zniknęli w lesie, głos zabrał przybysz:
 - Nie musicie zakrywać twarzy. Doskonale wyczuwam i znam Waszą czakrę. Miło Cię znów widzieć, Sasuke.
~ Konoha ~
 W tym samym czasie, w najważniejszym pomieszczeniu budynku administracyjnego siedziała znudzona Hokage. Popijała leniwie Sake, wpatrując się w panoramę woski. Nagle, gdy brała do ręki szklankę pełną trunku, ta rozbiła się na drobne kawałeczki. Tsunade siedziała chwilę wpatrując się tępo w rozlany napój. Kiedy tylko obudziła się z chwilowego letargu, chwyciła w ręce dzisiejszą gazetę. Jak się okazało wygrała główną nagrodę.
 - Sizune!!! - wydarła się na cały głos.
Niespełna kilka sekund później w drzwiach pojawiła się czarnowłosa dziewczyna.
 - Tak, Hokage-sama?
 - Wezwij do mnie natychmiast Kakashiego i drużynę Guya.
 - Hai!
 - Obym tylko zdążyła na czas. - szepnęła do siebie, kiedy Sizune zniknęła za drzwiami.

~Tak wiem, że macie ochotę mnie zabić za przerwanie w takim momencie :P
Zaczyna się coś dziać i mam nadzieję, że notka przypadnie Wam do gustu :)
Zmieniłam trochę styl pisania i porozdzielałam trochę tekst, Według mnie teraz jest bardziej czytelny, ale czekam też na Wasze opinie.

Pozdrawiam i do następnej ;)

piątek, 2 stycznia 2015

Rozdział 8. Awans

 - Muszę przyznać, że mieliśmy spory dylemat, co z wami zrobić. - kontynuowała Tsunade – ale na szczęście udało się nam podjąć odpowiednią decyzję. Wspólnie doszliśmy do wniosku, że wasze umiejętności są zbyt wysokie jak na zwykłych chūnin'ów. Co prawda nie wszyscy się z tym zgadzali, ale na szczęście to do mnie należy ostatnie słowo. Od dziś jesteście specjalnymi jōnin'ami Konohy.
Po słowach Ślimaczej Księżniczki nastała krótka cisza.
 - To dla nas zaszczyt, Hokage-sama. - powiedziała Hinata delikatnie się kłaniając, a reszta awansowanych poszła w jej ślady.
 - Mam dla was jeszcze jedną informację, a właściwie to nie ja, ale obecny tutaj dowódca elitarnych oddziałów ANBU Konohy. Proszę. - kiwnęła do postaci stojącej po jej prawej stronie.
Ten tylko skiną głową i ściągną maskę psa zasłaniającą mu twarz. Był to dość przystojny, wysoki, na oko trzydziestoletni mężczyzna z krótkimi, ciemnobrązowymi włosami i zielonymi oczami.
 - Witajcie. Nazywam się Hisaki Nakada i jak już wiecie jestem głównodowodzącym ANBU. Oglądając wasze walki byłem pod wielkim wrażeniem. Od razu zobaczyłem w was ogromny potencjał. Przy porozumieniu z naszą Hokage i Czcigodnym Kazekage postanowiłem poprosić was o dołączenie do ANBU jako drużyna do zadań specjalnych. Dostawalibyście głównie misje rangi A i S, których zwykli jōnini nie byliby w stanie wykonać. Oczywiście nie oczekuję od was natychmiastowej odpowiedzi. Będę cierpliwie czekał na decyzję, choć nie ukrywam bardzo mi zależy na waszym dołączeniu w nasze szeregi.
Czwórka Demonicznych nic nie odpowiedziała. Jedyną ich reakcją było spojrzenie sobie porozumiewawczo w oczy. Obecni w pomieszczeniu ninja mieli wrażenie, że właśnie obserwują niemą dyskusję, jakby czytali sobie w myślach. Po chwili głos zabrał Naruto, występując krok w przód:
 - Nie musimy się długo zastanawiać, Hisaki-taicho. Podejrzewaliśmy, że taka propozycja może wyjść, więc już wcześniej, na wszelki wypadek przedyskutowaliśmy tą kwestię. Jesteśmy zaszczyceni mając możliwość przyłączenia do tak elitarnych oddziałów. Tak więc, z miłą chęcią przyjmiemy złożoną nam ofertę i dołączymy do szeregów ANBU Konohy.
Po skończeniu przemówienia cała czwórka głęboko się ukłoniła. Na twarzy Hisaki'ego widniał ogromny, szczery uśmiech, a Hokage była pod wrażeniem słów blondyna. Wiedziała, że Twardogłowy Ninja nr 1. wydoroślał, ale jeszcze nigdy nie słyszała, żeby mówił tak poważnym i władczym tonem. 'Coraz bardziej przypominasz ojca, Naruto.' - Pomyślała kobieta, po czym uśmiechnęła się lekko i dodała już głośno:
 - Doskonale. Oddaję was zatem w ręce Hisaki'ego. On pokarze wam co i jak. A, i jeszcze jedna sprawa. Oczywistym jest to, że wasza przynależność do ANBU jest całkowicie tajna i nikt nie może się o tym dowiedzieć. Oficjalnie więc, jesteście specjalnymi jōnin'ami Konohy.
 - Hai! - odpowiedzieli równo i ruszyli za wychodzącym już dowódcą.
 Zaprowadził on ich do piwnic budynku administracyjnego, gdzie, jak się okazało, znajdowała się dość spora, tajna siedziba ANBU. Weszli do sporego holu, oświetlonego jedynie nielicznymi lamami. Wkoło, cały czas kręcili się członkowie elitarnych oddziałów.
 - Aki! - Hisaki zawołał jednego z siedzących niedaleko mężczyzn.
Podszedł do nich niewysoki, długowłosy blondyn o brązowych oczach. Wyglądał na miłego.
 - Zapewne wiesz kto to, ale tak dla jasności: Namida Oni, Hinata Hyūga, Naruto Namikaze-Uzumaki i Sasuke Uchiha. Są oni nowym oddziałem do zadań specjalnych.
Po wypowiedzeniu powyższych informacji, w całej sali zapanowała idealna cisza. Każdy z obecnych tam shinobi patrzyła na nowo przybyłych z nieukrywana ciekawością. Głównodowodzący, nie zwracając uwagi na swoich podwładnych, kontynuował:
 - Weź ich do Mito, niech zrobi im tatuaż. Potem zabierz do zbrojowni. Przy okazji wyjaśnij sposób funkcjonowania jednostki i wspomnij o zasadach tu obowiązujących.
 - Hai! - odpowiedział prędko, po czym zwrócił się do nowo poznanych – Jestem Aki Sakata i należę do oddziału zwiadowczego. Chodźcie za mną.
Szli ciemnymi tunelami. Znajdowało się tam wiele drzwi, a co jakiś czas mijali rozgałęzienie. Ciężko było się nie zgubić. Jednak czwórka przyjaciół nie miała problemów z odnalezieniem się w nowym miejscu Dzięki pięcioletniemu treningowi ich orientacja w terenie i zdolność szybkiego zapamiętywania stały na niesamowicie wysokim poziomie.
 - Te korytarze rozciągają się pod całą wioską. Można się stąd dostać praktycznie wszędzie, między innymi do Akademii, szpitala czy posiadłości największych klanów. - wyjaśnił długowłosy blondyn.
W końcu dotarli do niewielkich, drewnianych drzwi. Idący na przedzie ANBU pchnął je i wszedł do dość małego, jasnego pomieszczenia. Na krześle siedział krótko ścięty brunet z piwnymi oczami i czytał gazetę.
 - Siema, Mito.
 - O! Cześć, Stary. Co się do mnie sprowadza? - przywitał się z kolegą.
Dopiero teraz zauważył resztę gości.
 - To nowi ANBU. - Aki odpowiedział na pytające spojrzenie bruneta.
 - Rozumiem. Więc zgaduję, że przyszliście po tatuaż. To kto pierwszy? - zapytał, siadając na krześle koło sporego fotela i narzędzi.
Bez zbędnego zastanawiania się podszedł do niego Naruto, uprzednio ściągając płaszcz i wystawiając lewe ramię. Chwilę później na jego ręce widniał znak oznaczający przynależność do elitarnych oddziałów Konohy. Następny był Sasuke, potem Namida, a na końcu Hinata.
 - Może was trochę poboleć i wystąpić zaczerwienienie, ale do kilku dni powinno przejść.
 - Rozumiemy. Arigato. - powiedziała Namida.
 - Idziemy dalej?
 - Tak. Tędy.
 Kilka minut później znów doszli do drzwi. Te jednak były dość spore i masywne. Długowłosy pchnął je, ukazując obszerne pomieszczenie. W środku świeciło się tylko kilka lamp, ale były one w zupełności wystarczające. Na początku skierowali się do regału ze strojami. Każdy z nich otrzymał czarna koszulkę bez rękawów i tego samego koloru spodnie oraz długie rękawiczki ponad łokieć. Do tego szarą kamizelkę i metalowe ochraniacze na przedramiona. Brakowało im do kompletu jeszcze płaszczy i to właśnie z nimi stał Aki. Trzymał on w ręce trzy czarne i jeden biały.
 - Kto będzie dowódcą? - spytał, po chwili przypatrywania się rekrutom.
 - W sumie … to jeszcze tego nie uzgodniliśmy. - zamyślił się niebieskooki.
 - Ale myślę, że Naruto będzie najlepszym kandydatem na tą pozycję. - wtrąciła Hinata.
 - Ja też tak sądzę. - dodała Namida, ignorując zdziwione spojrzenie swojego chłopaka – Już nie raz dowodził na misjach i naprawdę dobrze sobie radził.
 - Ja również się zgadzam. Sorry, ale, jak widzisz, nie masz wielkiego wyboru. - podsumował Sasuke, rozkładając bezradnie ręce.
Główny zainteresowany jedynie westchną zrezygnowany. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że jak oni się na coś uprą, to nie ma najmniejszych szans, aby zmienili zdanie.
 - Niech wam będzie.
Po tych słowach w ręce Naruto trafił biały płaszcz, a reszta otrzymała czarne.
Następnym przystankiem był regał z bronią. Tu poszło szybko. Otrzymali kabury zapełnione dużą ilością kunai, shurikenów, wybuchowych notek, bomb dymnych i czystych zwojów. Gdy Aki miał wybierać dla nich katany Sasuke uprzedził go mówiąc:
 - To nie będzie konieczne. - a gdy zobaczył zdziwiony wzrok mężczyzny dodał, wskazując na pas – Mamy swoje.
 - Dobrze. To teraz czas przejść do najważniejszej części umundurowania, a mianowicie maski. - powiedział patrząc na przeciwległą ścianę – W tym wam nie pomogę. Wybór maski to wasza osobista sprawa i od tego zależeć będzie to jakie otrzymacie pseudonimy.
Przez chwilę cała czwórka stała w milczeniu. Pierwsza zdecydowała się granatowowłosa.
 - Ja chcę sokoła.
 - Będzie Ci pasowała. - stwierdził podając dziewczynie odpowiedni przedmiot.
 - Ja lisa. - odezwał się blondyn.
 - A ja pumy. - zdecydowała Namida.
Teraz wszyscy czekali tylko na Sasuke. Chłopak nie mógł się na nic zdecydować. W pewnym momencie jego wzrok przykuła jedna z wiszących masek.
 - Wąż. - powiedział krótko i sięgną po odpowiedni przedmiot.
 - Okey. To już mamy z głowy. Teraz w czasie służby będziecie zwracać się do siebie pseudonimami. Przybierzecie imiona: Kitsune (jap. Lis), Hebi (jap. Wąż), Tori (jap. Ptak), Neko (jap. Kot). Jeszcze krótko opowiem wam o najważniejszych zasadach tutaj panujących. Otóż, nikt nie może poznać waszej prawdziwej tożsamości. Maski możecie ściągać tylko będąc tu, w siedzibie oraz gdy jesteście w stu procentach pewni, że nikt was nie zobaczy. - wyjął z kieszeni kilka złożonych kartek i podał im je mówiąc – To plan siedziby. Lepiej żebyście go przejrzeli, bardzo wam to ułatwi poruszanie się po jednostce. Trenujecie we własnym zakresie. Jesteście na każde wezwanie Hokage i głównodowodzącego. Co jeszcze … Aha. Dowódcy każdego z oddziałów mają obowiązek raz w miesiącu zdać raport do Hisaki-taicho z wykonanych misji i przeprowadzonych treningów. To chyba tyle. Jesteście wolni.
 - Hai! Arigato, Aki-san. - podziękowała Oni.
Po tym zniknęli w charakterystyczny dla siebie sposób. Naruto w powiewie wiatru, Namida wrastając w ziemię, Sasuke stając w płomieniach, a Hinata zmieniając się w wodę.
- Nie źle. - podsumował lekko zdziwiony, ale i pełen podziwu Aki.
Chwilę potem dołączył do swoich kolegów, od których został odciągnięty już parę godzin temu.
 Tymczasem czwórka przyjaciół zmaterializowała się na jednym z budynków w wiosce. Panowała już ciemna noc. Jedynym źródłem światła był duży księżyc i bajecznie mrugające gwiazdy.
 - Ale się późno zrobiło. - powiedział blondyn, patrząc w niebo.
 - Tak. Lepiej wracajmy do domów i się połóżmy. Nie jestem prorokiem, ale mogę się założyć, że jutro z samego rana się nam trochę ludzi na głowę zwali. Chyba wiecie o kim mówię. - dodał Sasuke z niepocieszoną miną na twarzy.
 - Masz rację. Widzieliście ich miny jak ten ANBU powiedział, że Hokage chce się z nami widzieć osobiście? Na pewno są ciekawi po co. Dobra, to ja lecę. - wtrąciła jeszcze Hinata.
Kiedy już miała zeskoczyć z budynku zatrzymał ją pewien dobrze znany jej głos.
 - Zaczekaj!
Był to Sasuke. Kiedy zauważył, że dziewczyna przystanęła i spojrzała na niego z zaciekawieniem, kontynuował:
 - Skoro już wszyscy wiedzą, że jesteśmy parą, za sprawą pewnej wyjątkowo wkurzającej i nie potrafiącej trzymać języka za zębami osobie, której najchętniej skręciłbym kark... – tu popatrzył wymownie na swojego blondwłosego przyjaciela.
Ten tylko zrobił głupkowatą minę dając, że nie wie o co chodzi. W ten sposób wywołał głośny śmiech wśród towarzyszy. Czarnowłosy nie przejął się za bardzo postawą kolegi i ponownie skupił uwagę na swojej dziewczynie:
 - ...to może byś się do mnie wprowadziła? Ładnie proszę.
Hinata widząc swojego chłopaka, robiącego tak zwane oczy ze „Shrek'a” i wypowiadającego słowo „proszę”, co nie zdarza się często nie była w stanie odmówić. Zaśmiała się i odpowiedziała nie zastanawiając się długo:
 - Ależ z przyjemnością się do ciebie przeniosę. Ale to dopiero jutro. Teraz jestem zmęczona. Pa!

Granatowowłosa pożegnała się krótko z przyjaciółmi, a Sasuke obdarzyła przelotnym całusem. Chwilę potem zniknęła za zakrętem. Reszta także szybko udała się do domów. Sasuke do posiadłości Uchiha, a Namida i Naruto do willi Namikaze. Każdy marzył już tylko o ciepłym i wygodnym łóżku.

~I oto pierwsza notka w nowym 2015 roku :)
Dzisiaj trochę dłuższa i jestem ciekawa Waszych opinii, więc czekam na komentarze ;)
A korzystając z okazji, chcę Wam złożyć (trochę spóźnione) życzenia noworoczne. Spokoju, wytrwałości, pomyślności i pogody ducha w całym 2015 roku. 
Trzymajcie się ciepło Kochani :* 
P.S. Trochę mi się linijki rozjechały ale nie mam już siły z tym walczyć. Wybaczcie :)

wtorek, 30 grudnia 2014

Liebster Avard

Nominacja do Liebster Avard jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za ,,dobrze wykonaną pracę''. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz jedenaście osób, oczywiście Ich o tym informujesz oraz zadajesz Im 11 pytań. Nie nominuje się bloga, który cię nominował.

~

Chcę na wstępie bardzo podziękować Patty i Pauli za nominację. Wciąż jestem w szoku, bo jestem całkowicie nowa w kręgach blogerów, a już zostałam przez kogoś doceniona :D

Tak więc, do rzeczy :D

1. Czemu zdecydowałaś/eś się na pisanie tego bloga o danej tematyce?
~To był impuls :) Od M&A Naruto zaczęło się moje zainteresowanie światem mangi i anime, więc to pewien sentyment popchnął mnie do właśnie tej tematyki. Dodatkowo czytam wiele takich blogów i moja wyobraźnia sama złożyła całe opowiadanie do kupy :P

2. Czego się najbardziej boisz?
~Na chwilę obecną … że nie zdam matury (odpukać!!) :P

3. Co twoim zdaniem jest najważniejsze w życiu?
~Przyjaciele. Ktoś, kto rozumie Cię bez słów i można porozmawiać z nim na każdy możliwy temat :)

4. Gdybyś mogła/mógł, co zmieniłabyś/zmieniłbyś na świecie?
~Niestety nie jest to możliwe, ale chciałabym, aby wszystkie choroby zniknęły ze świata, a w szczególności te nieuleczalne, które niejednokrotnie odbierają nadzieję :(

5. Skąd czerpiesz wenę/inspirację, aby dalej tworzyć?
~To dosyć ciężkie pytanie, ale chyba w szczególności z filmów, książek (oczywiście fantasy :D ) i innych blogów.

6. Kogo podziwiasz?
~Moją mamę, za za to, że wytrzymuje z naszą trzepniętą rodzinką :P … I siatkarzy :D

7. Jakie jest Twoje największe marzenie?
~Znaleźć taką piękną, prawdziwą miłość, jaką spotyka się tylko w filmach.

8. Wolisz spacery w nocy, czy w dzień?
~W nocy :) Z nieodłącznymi słuchawkami i ulubioną muzyką.

9. Jakie czytasz książki?
~Fantastyka <3

10. Czy chciałabyś/chciałbyś cofnąć się w czasie i zmienić coś w swoim życiu?
~Raczej nie. Myślę, że jest dobrze tak jak jest.

11. Jaką umiejętnością chciałabyś/chciałbyś dysponować? ( np. przechodzenie przez ściany, latanie, telepatia i inne. )
~Czytanie myślach. Wiedziałabym co tak naprawdę myślą o mnie inni, a przy okazji byłoby to bardzo pomocne na sprawdzianach :P

~

A teraz moje pytanka :D

1. Skąd się wziął pomysł na pisanie bloga?
2. Co jest twoją największą pasją/zainteresowaniem/hobby?
3. Jakie zwierze do Ciebie najlepiej pasuje?
4. Jaką porę roku lubisz najbardziej i dlaczego?
5. Skąd czerpiesz wenę/inspirację, by tworzyć?
6. Jakie jest twoje największe marzenie?
7. Twój ulubiony film/książka.
8. Jaki gatunek muzyki preferujesz?
9. W jakim miesiącu masz urodziny?
10. Czy masz rodzeństwo? Jeżeni nie, to czybyś chciał/chciała mieć?
11. Jakie miasto na świecie chciałbyś/chciałabyś odwiedzić i dlaczego?

~

A moja nominacja to :)

2. Naruto

Wystarczy :) Te kilka w szczególności zapadł mi w pamięć :D

piątek, 26 grudnia 2014

Rozdział 7. Wyznania

 Konoha. Sala zebrań. Na co dzień miejsce ciche i rzadko odwiedzane. Dziś, niekoniecznie. Aktualnie znajdowała się w nim dość duża grupa ludzi, którzy, już 2 dzień, zawzięcie o czymś dyskutowali.
 - Co o nich myślicie? - zapytała Hokage, kładąc łokcie na stole i opierając głowę na splecionych dłoniach.
 - Są zdecydowanie zbyt silni na chūninów. - odezwał się ktoś z sali.
 - Masz rację. Powinni zostać co najmniej jōninami.
 - A co Ty, Kazekage, o tym sądzisz?
 - Wzrok wszystkich momentalnie skupił się na wspomnianym mężczyźnie.
Gaara nie odpowiedział od razu. Zamyślił się i po chwili odparł poważnym tonem:
 - Są silni, to prawda, ale ostatecznie i tak zrobicie jak uważacie. Jest jednak jedna rzecz o jakiej muszę Wam powiedzieć. Oni jeszcze nie pokazali pełni swojej mocy. Znam ich możliwości doskonale, ponieważ przez pewien czas wykonywali dla mnie misje, jednocześnie stając się moimi dobrymi przyjaciółmi. Nie będę mówił co potrafią, bo i tak mi nie uwierzycie, ale ostrzegam, z pewnością jeszcze nie raz Was zaskoczą.
Wszystkich zebranych zamurowało. Siedzieli z szeroko otwartymi oczami i nie wiedzieli co powiedzieć. W głowach ninja kotłowało się jedno i to samo pytanie: „Co te dzieciaki jeszcze mogą pokazać, skoro są jeszcze silniejsze niż na egzaminie i sam Kazekage-sama ma do nich szacunek?”. Ciszę w końcu przerwała Hokage. Na jej ustach gościł tajemniczy uśmiech.
 - Już wiem, co z nimi zrobić...

~ W tym samym czasie ~

 W jednym z parków siedziała grupa młodych ludzi. Widać było, że bardzo dobrze się bawili. Co chwilę słychać było ich głośne śmiechy.
 - A więc... - zaczęła Ino, zacierając ręce i patrząc przebiegle na Naruto.
Ten jedynie cicho jękną, bo doskonale wiedział, co się szykuje.
 - Nie zaczyna się zdania od „A więc”. - wtrącił Shino obojętnym głosem.
 - Ty się nie odzywaj! Nikt cię nie pytał o zdanie. - odgryzła się ciskając piorunami w chłopaka – A WIĘC... - popatrzyła prowokująco na bruneta - ...teraz nam nie uciekniecie.
Blondynka przeniosła swoje pełne determinacji, niebieskie oczy z powrotem na Naruto. Na jego twarzy gościł grymas niezadowolenia,który wszystkich rozbawił. Jednak nie odezwał się ani słowem.
 - Ino ma rację! - krzyknęła Sakura – Wczoraj wykręciliście się zmęczeniem i późna porą. Dzisiaj jest jeszcze wcześnie, pogoda piękna, a wy wypoczęci. Idealnie!
 - To teraz gadać. - podjął temat Kiba – Od kiedy jesteście razem? Jak? Dlaczego? Czy wy już razem „ten tego”...?
 - Wystarczy! - Przerwał szybko Namikaze widząc, do czego zmierza kolega – Eh... Widzę, że nie mam wyboru.
Namida, widząc skwaszoną minę swojego chłopaka, postanowiła go wyratować od odpowiedzi na te niezwykle kłopotliwe pytania.
 - Jesteśmy razem od prawie dwóch lat, za trzy miesiące będzie nasza rocznica. Jak się poznaliśmy już wiecie. Dlaczego? Hm... W sumie, tak po prostu. Bardzo dużo czasu spędzaliśmy razem, na treningach, misjach, wspólnych wyjazdach... Ogólnie całą czwórką strasznie się przez ten czas zżyliśmy ze sobą. Traktujemy się jak rodzeństwo. Dodatkowo mnie i Naruto zbliżyło do siebie to, że nikogo nie mamy. Zawsze byliśmy postrzegani jako demony. Bezduszne potwory. Wcielenie zła. Po jednym z festynów w wiosce Trawy, ot tak, pocałował mnie. Hi hi. Żebyście widzieli, jaki był wtedy czerwony i speszony. - wszyscy się głośno zaśmiali, a Naruto siedział wielce obrażony – Po tym wydarzeniu postanowiliśmy spróbować. Jak widzicie udało nam się. I to wszystko. Teraz jesteście zadowoleni?
Wszyscy, a w szczególności dziewczyny, słuchali jej słów z nieukrywanym zainteresowaniem. Nawet Shino przestał przypatrywać się jakiejś nowej odmianie żuka i skupił się na koleżance.
 - Jakie to romantyczne! - zapiszczały zgodnie wszystkie przedstawicielki płci pięknej.
 - Ta, bardzo słodkie. - sarknął Sasuke – Na początku byli totalnie nie do zniesienia. Cieszcie się, że was przy nich nie było.
Naruto niezbyt przejął się słowami przyjaciela. Zamiast tego, spojrzał na Uchihę, a na jego ustach wykwitł chytry, wciąż powiększający się uśmiech. Nagle czarnowłosy zrozumiał, co się święci i momentalnie zbladł. Cała grupa rzucała im zaciekawione spojrzenia.
 - My byliśmy nie do zniesienia? Mów za siebie! Do teraz odkleić się od siebie nie możecie, gdy tylko nikt nie patrzy.
Wszyscy siedzieli z rozdziawionymi ustami. Nikt nie mógł uwierzyć w to, co właśnie usłyszał. „TEN Sasuke Uchiha ma DZIEWCZYNĘ? Ale jak? Kogo?” - każdy zadawał sobie te same pytania. Tylko Kibie udało się z siebie cokolwiek wykrztusić:
 -Kto?
Wzrok Sasuke mimowolnie uciekł w stronę granatowowłosej, która patrzyła w bok lekko zmieszana. Na nieszczęście chłopaka ten gest nie umknął uwadze przyjaciół.
 - Hinata?! - wydarli się wszyscy zgodnie, jak na komendę.
 - Dokładnie! - zawołał zadowolony z siebie Naruto.
 - Zabiję!! - zerwał się na równe nogi karooki i zaczął gonić zachodzącego się ze śmiechu blondyna.
Zebrani patrzyli na to zszokowani. Jeszcze nigdy nie widzieli Sasuke tak wyprowadzonego z równowagi.
 - Wytłumaczysz nam to, Hinata? - zapytała w końcu różowowłosa.
 -Ach... Nie odpuścicie, co? - gdy dostała twierdzącą odpowiedź zaczęła – To się wydarzyło nieco ponad pół roku temu. Byliśmy wtedy na jednej z naszych najtrudniejszych misji. Nie zdradzę wam szczegółów, bo są tajne, ale głównie chodzi o to, że otarłam się wtedy o śmierć. To właśnie Sasuke mnie wtedy uratował. Byłam w opłakanym stanie. Gdyby nie on już by mnie tu nie było. Leżałam przez dwa miesiące w szpitalu i wszyscy myśleli, że jestem nieprzytomna. Tak naprawdę stało się ze mną coś dziwnego. Nie mogłam się ruszać, mówić, ale wszystko doskonale słyszałam i czułam. Wtedy właśnie Sasuke całkowicie otworzył swoje serce. Opiekował się mną, czuwał nocami przy moim łóżku, był taki kochany i czuły. Dodawał mi sił. Kiedy się w końcu obudziłam Sasuke był w siódmym niebie. Nigdy nie widziałam go tak radosnego. Potem wyznał, że przez to zdarzenie zrozumiał, że mnie kocha. Wcześniej już to czuł, ale sam do końca nie umiał zrozumieć tego uczucia. Traktował mnie bardziej jak siostrę. Od tego czasu jesteśmy nierozłączni. - zakończyła z rozmarzonym uśmiechem.
Wtedy do grupy wrócili chłopaki. Naruto miał podbite oko, a Sasuke już w miarę ochłonął.
 - Po waszych minach wnioskuję, że wasza ciekawość została zaspokojona. - powiedział Uchiha siadając obok białookiej i obejmując ją w pasie.
Naruto zaś usiadł obok Namidy i złapał ją za rękę. Na jego ustach wciąż błądził delikatny uśmiech.
 - Tak. Hinata wszystko nam wyjaśniła, ale nadal trudno nam uwierzyć. - odezwała się Tenten, której udało się już otrząsnąć z chwilowego wzruszenia.
 - No dobra, zostawmy już ten temat. Mam jeszcze jedno pytanie odnośnie waszej wczorajszej walki. - zagadnął Lee – Jak Sasuke i Hinata przyszli do nas po półfinale wyglądali na prawie całkowicie wypoczętych i nie miel żadnych ran. Jakby w ogóle nie walczyli. Jakim cudem?
 - To bardzo proste. - zaczął wyjaśniać karooki – Spójrzcie na oko Naruto, już prawie nie widać na nim spotkania z moją pięścią. Pewnie pamiętacie też, jak szybko się on regenerował przed ucieczką z wioski? - gdy zobaczył, że wszyscy twierdząco kiwają głowami, kontynuował – Spowodowane to było demoniczną czakrą dziewięcioogoniastego. Organizmy naszej czwórki działają na tej samej zasadzie. Moc, którą w sobie mamy, pomaga nam regenerować nie tylko rany, ale także siły i czakrę. Dzięki niej możemy nie spać nawet tydzień, co jest bardzo przydatne w czasie misji. Wyostrza ona także zmyły.
 - Fajne. - podsumował niezbyt inteligentnie Chōji.
Chciał coś jeszcze dodać, ale nagle, tuż przed siedzącymi ninja pojawił się członek elitarnych oddziałów ANBU.
 - Hinata Hyūga, Naruto Namikaze-Uzumaki, Sasuke Uchiha, Namida Oni. Mam dla was wiadomość od Hokage. Prosi, abyście nie przychodzili jak inni genini w południe do sali zebrań, ale o 17.00 Tsunade-sama chce was widzieć u siebie w gabinecie. - powiedział beznamiętnym tonem.
 - Rozumiemy. - odparł blondyn poważnym głosem.
Zaraz potem ANBU znikł.
 - Dziwne. - powiedział Kiba, marszcząc brwi.
 - Wcale nie. - odezwał się Shino – Sami widzieliście, co potrafią. To oczywiste, że zostaną kimś wyżej niż chūninami.
Zapadła chwilowa cisza. Wszyscy myśleli o słowach chłopaka.
 - No dobra. Wychodzi na to, że mamy trochę więcej czasu, więc co powiecie na piknik? - zaproponowała Namida.
 - Ekstra pomysł! - uśmiechnęła się Sakura.
Zatem Naruto, wraz ze swoją dziewczyną równocześnie złożyli tą samą, znaną wszystkim pieczęć i wypowiedzieli nazwę techniki:
 - Bunshin no jutsu.
Obok nich pojawiły się po dwa klony, które natychmiast zniknęły. Chłopaka w podmuchu wiatru, dziewczyny wrastając w ziemię.
 - Poszli po rzeczy na piknik. - odpowiedział na pytające spojrzenia przyjaciół niebieskooki. Po cichym „aha” po parku znów zaczęły rozbrzmiewać głosy dziesiątki przyjaciół. Neji i Shikamaru, jako jōnini byli na zebraniu z Hokage, więc nie mogli przyjść.
 Po około 15 minutach klony były z powrotem. W rękach trzymały dwa kosze piknikowe z jedzeniem i ogromny koc w kratę. Resztę południa spędzili w miłej atmosferze. Koło godzimy 13:00 pojawiła się nieobecna wcześniej dwójka i przyłączyła się do pikniku. Jak wszyscy doskonale wiedzą, w miłym towarzystwie czas płynie wyjątkowo szybko. Nim się obejrzeli dochodziła 16:30. Czwórka przyjaciół, która miała się jeszcze dzisiaj stawić u Hokage postanowiła powoli kierować się w stronę budynku administracyjnego wioski.
 Mimo końca sierpnia pogoda była piękna. Słońce świeciło ciepłymi promieniami a przyjemny, letni wiaterek poruszał koronami drzew. Taka aura była głównym powodem dość sporego tłumu na głównej ulicy wioski. Czwórka shinobi nie miała jednak żadnych problemów z przejściem. Po wczorajszym egzaminie wszyscy mieszkańcy poczuli do nich ogromny respekt. Ludzie schodzili im z drogi ustępując miejsca. Wiele osób kłaniała się nastolatkom, inni się promiennie uśmiechali lub skinali głowami na znak szacunku. Demoniczni szli z pogodnymi wyrazami twarzy. Nawet czarnowłosy lekko się uśmiechnął. Dodatkową przyczyną zainteresowania ich osobą było to, iż Sasuke i Hinata szli trzymając się za ręce. Dzięki niezawodnej poczcie pantoflowej każdy w wiosce już doskonale wiedział, że Naruto i Namida są parą. Jednak widok uśmiechniętego karookiego, mającego dziewczynę, która na dodatek jest dziedziczką klanu Hyūga wywoływał niemały szok. Szczególną uwagę na podążających ulicą zwracały kobiety. Były mocno zawiedzione, ponieważ dwójka najprzystojniejszych mężczyzn okazała się być zajęta. Sami zainteresowani zdawali się niezbyt przejmować zamieszaniem jakie wywoływali.
 Powoli dotarli do celu. Mieli jeszcze 5 minut, ale nie chciało im się stać na zewnątrz, więc niezwłocznie skierowali swoje kroki ku wnętrzu budynku. Zapukali do drzwi, a po usłyszeniu donośnego „Wejść!” otworzyli je i przekroczyli próg pomieszczenia. W środku, oprócz Hokage znajdowało się kilkoro ANBU, w tym główny dowódca, Kazekage oraz paru jōninów, między innymi Kakashi, Guy, Asuma i Kurenai.
 - Cieszę się, że już jesteście. Więc możemy zaczynać. - powiedziała siedząca za biurkiem Tsunade z poważnym wyrazem twarzy.


~Jak to w piątki bywa pojawił się kolejny rozdział :)
 No i jak Wam się podobało? Mam nadzieję, że przynajmniej po części zaspokoiłam Waszą ciekawość :D
 Trochę krótki wyszedł, ale czasami taki musi być :P
 P.S. Z góry przepraszam za Bloggera, bo nie mam jak osobiście dodać notki, więc ją zaplanowałam. Dlatego nie będę w stanie skontrolować jej dokładnie. Ale mam nadzieję, że nie będzie za bardzo szalał :P
 Więc do następnego :D