piątek, 16 stycznia 2015

Rozdział 10. Starcie

 - Miło Cię znów widzieć, Sasuke.
 - Bez wzajemności.
Przed czwórką ninja stał szarowłosy mężczyzna o bladej twarze. Jego oczy były odzwierciedleniem tych, które posiadał Orochimaru. Żółte, z pionowymi źrenicami i fioletowymi obwódkami, które biegły wzdłuż nosa. To właśnie na nim założone miał okrągłe okulary. Ubrany był w bordowy płaszcz, spod którego wyłaniał się biały wąż.
 Czarnowłosy ściągnął z twarzy maskę, a stojący obok towarzysze poszli w jego ślady.
 - Teraz szczerzę żałuję, że nie zabiłem Cię, kiedy miałem ku temu okazję, Kabuto. - wysyczał przez zęby wściekły Uchiha.
 - Hahaha! Masz rację, mogłeś. Teraz, kiedy w końcu udało mi się wejść w Tryb Mędrca nie masz ze mną szans.
 - Samemu może i nie, ale w przeciwieństwie do Ciebie posiadam przyjaciół, którzy w każdej chwili są gotowi mi pomóc.
Po wypowiedzeniu ostatniego słowa natychmiast doskoczyli do przeciwnika. Jasnowłosego nie zdziwił taki obrót spraw. Doskonale wiedział, że Akuma będą chcieli jak najszybciej się go pozbyć. Jedynie uśmiechnął się diabolicznie i powiedział:
 - To prawda, nie mam przyjaciół. Ja mam coś lepszego – sługi.
W błyskawicznym tempie złożył pieczęcie techniki przywołania i przyłożył dłoń do ziemi. Całą okolicę pokrył gęsty dym, ograniczający widoczność. Jednak, tak szybko, jak się pojawił zniknął, ukazując postacie trzech, gigantycznych węży. Ich rozmiary były porównywalne do piętrowego budynku. Przywołańce nie czekały na rozkazy. Doskonale wiedziały, co mają robić. Z niezwykłą, jak na ich rozmiary prędkością zaatakowały Naruto, Hinatę i Namidę, odciągając ich tym samym od uczniów Orochimaru.
 - Nie uważasz, że teraz walka będzie bardziej sprawiedliwa? - zapytał z kpiną w głosie Kabuto.
Sasuke nic nie odpowiedział na jego zaczepkę. Jedynie czujnie przypatrywał się przeciwnikowi swoim demonicznym Sharinganem, którego już chwilę temu zdążył uaktywnić.
 Nagle, coś zaczęło się dziać. Całe ciało Kabuto zaczęło drgać i przechodzić metamorfozę. Na głowie mężczyzny pojawiły się cztery, krótkie rogi, a skóra zamieniła się w łuski. Jego zęby się wydłużyły i zaostrzyły. Jasnowłosy zrzucił z ramion płaszcz, pozostając w samych spodniach. Wtedy okazało się, że wąż wyłaniający się spod ubrania, tak naprawdę wyrastał z jego brzucha.
 Sasuke także nie stał bezczynnie. W tym samym czasie on również przybierał demoniczną formę. Zrzucił z ramion płaszcz i bluzkę ANBU, a jego ciało pokryły czerwone płomienie rozprzestrzeniającej się przeklętej pieczęci. Skóra chłopaka poszarzała, włosy się wydłużyły i wyjaśniały. Na twarzy, w okolicach nosa pojawił się czarny znak podobny do plusa. Z pleców wyrosła para szarych, przerażających skrzydeł. Paznokcie chłopaka zmieniły się w szpony, a zęby wydłużyły i zaostrzyły.
 Po zakończeniu przemiany Sasuke, złapał w dłoń miecz i bez namysłu przeciął ogromnego węża, którego już zdążył posłać w jego stronę Kabuto. Natychmiast zaczął nacierać na przeciwnika. Niestety wężowaty, dzięki transformacji stał się równie szybki co Sasuke. Każdy cios kataną karookiego parowany był dłońmi, otoczonymi zieloną poświatą. Żaden nie dawał za wygraną. Nagle równowaga między walczącymi została przełamana. Sasuke miał pecha, ponieważ w czasie lądowania źle wycelował i delikatnie się zachwiał. Mimo, że jego dekoncentracja trwała może z sekundę, Kabuto udało się to wykorzystać. Z zawrotną prędkością wypuścił z ręki węża i zaatakował Uchihę. Czarnowłosy wiedział, że nie zdąży się uchylić przed ciosem. Jedyne co zrobił, to przymrużył delikatnie oczy, czekając na przenikliwy ból. Nic takiego jednak nie nastąpiło. Gdy wąż znajdował się zaledwie metr od celu, z ziemi wyrosła skalna ściana, ratując Sasuke. Mocna zdziwieni uczniowie Orochimaru spojrzeli w bok, na wyłaniające się spomiędzy drzew postacie.
 - Nie myślałeś chyba, że coś takiego może nas zatrzymać? - zapytał kpiąco Naruto.
 - Nie, ale miałem nadzieję, że zajmie to Wam trochę więcej czasu. No ale mówi się trudno. I tak Was zniszczę.
Kabuto, po wypowiedzeniu tych słów dokładniej przyjrzał się przeciwnikom. Oni także przybrali demoniczne formy.
 Na przedzie stał Naruto. Nie miał już na sobie płaszczu dowódcy. Na czubku jego głowy pojawiła się para szpiczastych uszu w pomarańczowym kolorze. Za plecami chłopaka, na wietrze powiewało dziewięć, puszystych, lisich ogonów o tej samej barwie. Blizny na policzkach pogłębiły się, teraz bardziej przypominając wąsy. Oczy zaś pozostały w naturalnej barwie, jedynie źrenice zmieniły kształt na pionowe kreski. Nabrały one także dzikiego wyrazu. Zęby zmieniły się w kły, a paznokcie w pazury. Z ciała chłopaka emanowała siła i pewność siebie.
 Namida, ponieważ jej demon także pochodził z rodziny kotów wyglądał bardzo podobnie jak jej chłopak. Posiadała parę futrzanych uszu i dziesięć smukłych ogonów w czarnym kolorze. Jej oczy również posiadały naturalny kolor i pionowe źrenice. Sposób, w jaki się poruszała zapierał dech w piersi. Biła od niej kocia gracja i zadziorność. Podobnie jak Naruto pozbyła się płaszcza, aby nie krępował jej ruchów.
 Ostatnia była Hinata. Żadna osoba, która znała tą dawniej cichą i nieśmiałą dziewczynę nie uwierzyłaby w to co widzi. Wokół Hyūgi roztaczała się aura pewności siebie, siły i opanowania. Ona również pozbyła się płaszcza. Zrzuciła z siebie także górną część ubioru ANBU. Pozostała jedynie w krótkiej bluzce, ze specjalnie wyprofilowanym materiałem na plecach, by nie przeszkadzał znajdującej się tam parze sokolich skrzydeł. Były one sporej wielkości, o barwie wpadającej w błękit. Były przepiękne. Z dziewczyny, podobnie jak z Namidy emanowała gracja. Mogła bez problemu zdobyć serce każdego mężczyzny.
 - Czujecie to? - zapytała nagle Namida.
 - Tsunade-sama wysłała pomoc. - stwierdziła trafnie Hinata.
Nie mówiąc już nic więcej cała czwórka zaczęła składać pieczęcie. Kabuto natychmiast przygotował się do obrony, ale to co zrobili jego przeciwnicy trochę go zaskoczyło. Zamiast zaatakować białowłosego, przyłożyli dłonie do ziemi i zgodnie wykrzyknęli nazwę techniki :
 - Demoniczna bariera żywiołów! Suiton! Katon! Fūton! Doton!
Nagle z ciał Akuma wystrzeliły w niebo kolorowe snopy światła tworząc wokół nich barierę w kształcie półkuli o promieniu 1 km. Zaraz potem z powrotem podnieśli się na nogi i wbili wzrok w Kabuto.
 - Teraz możemy spokojnie walczyć, nie martwiąc się o przypadkowe ofiary. - wytłumaczył Naruto, widząc zdziwiony wzrok przeciwnika.
Ten jedynie kiwną głową w geście zrozumienia i nie zwlekając dłużej zaatakował czwórkę przyjaciół. Spod ziemi wynurzyły się węże, chcące złapać ich w swoje sidła. Ninja z Konohy byli przygotowani, więc takie posunięcie białowłosego nie zdziwiło ich. Nie czekając dłużej także posłali techniki. Żadna ze stron nie oszczędzała się. Wciąż było słychać potężne wybuchy, wykrzykiwane nazwy technik oraz niejednokrotne jęki bólu.
 - Fūton! Demoniczny wietrzny pazur!
Kolejna, niesamowicie potężna technika poleciła w stronę przeciwnika, przy okazji przecinając w pół pobliskie drzewa. Kabuto, po wykonaniu perfekcyjnego uniku także złożył pieczęcie i krzyknął:
 - Sennin Mōdo! Jadowite kły!
Pomiędzy przeciwnikami zmaterializował się potężny wąż, lecący na ninja Liścia z zawrotną prędkością. Atakowani natychmiast odskoczyli w różne strony, ochraniając się przed śmiercią.
 Walka trwała już dosyć długo. Cała piątka była już mocno zmęczona, a poziom ich czakry ciągle spadał. Na ciałach walczących widoczne były liczne rany kłute, zadrapania i oparzenia.
 - Dłużej tak nie pociągniemy. Musimy to zakończyć. - odezwał się nagle Naruto, z trudem łapiąc oddech.
 - Zgadzam się. - poparła go Hinata, która przez sporą ranę w boku z trudnością stała na nogach.
 - Czas użyć „TEJ” techniki. - zadecydował Sasuke.
Reszta szybko przytaknęła i rozstawiła się wokół równie zmęczonego przeciwnika. Zaraz potem dobyli w dłonie katany i skupili się na przesyłaniu do nich czakry. Gdy zaczęła ona wirować wokół nich, wykrzyknęli nazwę techniki.
 - Demoniczny atak żywiołów! Suiton! Katon! Fūton! Doton!
Nagle z mieczy wystrzeliły cztery, kolorowe snopy światła. Z katany Hinaty wyleciał niebieski płomień, który przybrał kształt sokoła. Broń Sasuke wypuściła czerwone światło, które zmieniło się w węża. Od Naruto wystrzeliła biała smuga, przybierając postać lisa. Natomiast katana Namidy wyrzuciła brązowy snop, który stał się pumą. W pewnym momencie wszystkie cztery postacie zaczęły kierować się w stronę Kabuto, który nie mógł nic zrobić. W miejscu, gdzie spotkały się techniki nastąpił ogromny wybuch, zmiatający z powierzchni ziemi wszystko, co znajdowało się w pobliżu.
 ~ W tym samym czasie ~
 Drużyna Kurenai i Asumy coraz bardziej oddalała się od pola walk. Co chwilę do ich uszu dochodził dźwięk wybuchów. Chcieli zawrócić i pomóc, ale wiedzieli, że skoro ANBU wkroczyło to znaczy, że wróg jest naprawdę potężny. W pewnym momencie wszyscy się zatrzymali i znieruchomieli. Wyczuli, że ktoś się do nich zbliża, więc przyjęli pozycje obronne i czekali na atak. Jednak nic takiego się nie stało. Zamiast wrogów z krzaków wyłonili się Kakashi i drużyna Guya.
 - Co tu robicie? - zapytała Sakura, oddychając z ulgą.
 - Hokage-sama miała złe przeczucia i przysłała nas z pomocą. - wyjaśnił Kakashi. Lustrował wzrokiem towarzyszy, gdy nagle coś dostrzegł, a właściwie nie dostrzegł:
 - Gdzie jest oddział ANBU?
 - Walczy.
Ta krótka odpowiedz Asumy dosyć mocno zdziwiła nowo przybyłych. Po krótkim wyjaśnieniu, co się wydarzyło podczas misji, wspólnie postanowili, że Kiba wraz z Akamaru zabiorą więźnia do Konohy i przedstawią Tsunade sytuację, w jakiej się znaleźli. Reszta zaś miała wrócić i pomóc w walce. Jak postanowili, tak też zrobili. Jednak napotkali na swojej drodze drobną przeszkodę. Po pokonaniu kilkuset metrów, biegnący na przedzie Kakashi nagle został odrzucony w tył. Wszyscy natychmiast się zatrzymali.
 - Co do cholery?!
Wstał z ziemi lekko otumaniony i podszedł do miejsca, gdzie poczuł opór. Wyciągną przed siebie rękę i znów trafił na coś twardego.
 - Patrzcie! Coś tu jest! - krzyknął w stronę towarzyszy, którzy szybko zjawili się przy nim.
Neji uruchomił Byakugana i po krótkim rozeznaniu, stwierdził:
 - To bariera i jest ona niesamowicie potężna. Nigdy nie widziałem czegoś podobnego.
 - A więc musimy ją zniszczyć. - podsumował Kakashi i stworzył w ręce Chidori, po czym ruszył na barierę.
Ku zdumieniu wszystkich, nic się nie stało. Po licznych próbach pozbycia się przeszkody w końcu dali sobie spokój. Ani monstrualna siła Sakury, ani połączenie dwóch Zielonych Bestii Konohy, ani juriken Nejiego. Nic nie mogło się przebić.
 - W takim razie pozostaje nam czekać. - stwierdził oczywiste Asuma i rozsiadł się pod jednym z drzew, odpalając papierosa.
Po krótkim wahaniu cała grupa poszła w jego ślady.

 Po dłuższym czasie bezczynnego siedzenia i gapienia się w przestrzeń, coś się wydarzyło. W samym środku bariery miała miejsce potężna eksplozja. Chwilę po tym doleciał do nich bardzo silny podmuch wiatru i skupisko energii. Nagle bariera rozsypała się na kawałki i zniknęła. Tak po prostu. Cała drużna z Konohy spojrzała na siebie zdziwiona i nie tracąc więcej czasu ruszyła prosto przed siebie, ku epicentrum wybuchu.

~Zgaduję, że znów będziecie chcieli wysłać mnie na ścięcie za zakończenie rozdziału :P Pomęczcie się trochę. Kto autorce zabroni :P
Mam nadzieję, że się podobało i czekam na komentarze.
Pozdrawiam nowych i starych czytelników :*

Do następnej ;)

czwartek, 15 stycznia 2015

Liebster Avard ... znów

"Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia.
Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."

~

Ja troszkę naruszę zasady zabawy i nie nominuję nikogo z racji takiej, że już wcześniej to robiłam :) Postanowiłam jedynie odpowiedzieć na zadane mi pytania. A co mi tam, będziecie wiedzieć o mnie trochę więcej, skoro tak bardzo chcecie :P

~

Chcę także podziękować za nominację:
Rozważna Romantyczna oraz Sakuya Lisek :D
Dzięki wielkie dziewczyny za docenienie mojej pracy ;)

~

A teraz szybciutko odpowiedzi:

Pytania od Rozważna Romantyczna:

1.Ile lat jesteś już fanką/fanem Naruto?
~Nie pamiętam dokładnie kiedy się to zaczęło ale będzie coś z 5/6 lat ;)

2. Co Cię zainspirowało do pisania właśnie na ten temat?
~To był impuls :) Od M&A Naruto zaczęło się moje zainteresowanie światem mangi i anime, więc to pewien sentyment popchnął mnie do właśnie tej tematyki. Dodatkowo czytam wiele takich blogów i moja wyobraźnia sama złożyła całe opowiadanie do kupy :P

3. Ulubione movie Naruto?
~Chyba „Więzienie krwi”, ale teraz czekam i nie mogę się doczekać „The last”. Może być nie zły :D

4. Skąd czerpiesz wenę do pisania?
~To dosyć ciężkie pytanie, ale chyba w szczególności z filmów, książek (oczywiście fantasy :D ) i innych blogów.

5. Czy prowadziłaś/łeś wcześniej bloga? Jak tak to na jaki temat?
~Nie, to jest mój pierwszy :)
6. Ukochana książka?
~saga „Wiedźmin” Andrzeja Sapkowskiego

7. Wymarzone zakończenie Naruto?
~Cyba Kishimoto czytał mi w myślach, bo aktualne zakończenie jest po prostu świetne i takie jak chciałam :P

8. Czy śledziłabyś/śledziłbyś dalsze losy Boruto?
~Tak!! :D

9. Która postać z mangi najbardziej Cię przypomina?
~Zdecydowanie Shikamaru :P

10. Co byś zmieniła/zmienił w historii Naruto?
~Może, żeby Sasuke został w wiosce po wojnie, ale poza tym nic.

11. Twoje największe marzenie?
~Skoczyć na bungee z mostu :D Tak jestem zwariowana :P

~

I jeszcze pytanka od Sakuya Lisek:

1.Ulubione zwierzątko?
~Pieski <3

2.Ulubiona postać z mangi/anime?
~Ciężko jednoznacznie określić, ale Hinata z Haikyuu!! rozwala system :P Dodatkowo gra w mój ukochany sport ;)

3.Najlepsza cecha swojego charakteru?
~Jak coś już zaczynam robić to musi to być zrobione perfekcyjnie.

4.Czemu zdecydowałeś/aś się na założenie bloga?
~Czytam wiele blogów i w mojej głowie samo ułożyło się to opowiadanie. W pewnym momencie postanowiłam spróbować swoich sił. I oto jestem :D

5.Kim chcesz być w przyszłości?
~Na chwilę obecną celuję w informatyka.

6.Ulubiony kolor?
~Błękitny.

7.Ulubiony wykonawca?
~Jeżeli chodzi w o piosenkarza/piosenkarkę (bo tak średnio rozumiem pytanie :P ) to zespół Skillet podbił moje serce :)

8.Czego nienawidzisz?
~Sprzątać -.-

9.Ulubiony ff?
~ Choćby wody miało przybywać, a dna nie było widać Gorąco polecam :)

10.Trzy rzeczy, które uwielbiasz w swoim wyglądzie?
~Paznokcie <3 , oczy i figurę (ale to trochę mniej :P )

11.Horror czy komedia?
~Zdecydowanie horror :D


Jeszcze raz dziękuję za docenienie i pozdrawiam :*

piątek, 9 stycznia 2015

Rozdział 9. Misja

 ~ Następnego dnia ~
 Jak nasi bohaterowie podejrzewali, długo sobie nie pospali. Przyjaciele chcąc zdążyć złapać ich przed wyjściem na trening, by wypytać o cel wizyty u Hokage zawitali do nich już o 6 rano. Oczywiście, nasi biedni bohaterowie jeszcze smacznie spali. Najpierw przyjaciele Akuma podzielili się na dwie grupy. Pierwsza z nich poszła wyciągnąć z łóżka Hinatę, a druga udała się po Sasuke. Dwójka ta niespecjalnie była zadowolona tak wczesną wizytą i chcieli nieproszonych gości kulturalnie olać, z zamiarem ponownego położenia się spać. Ostatecznie jednak zostali wyciągnięci siłą. Niedługo potem wszyscy zjawili się pod posiadłością Namikaze. Całą ekipą wpadli do sypialni Naruto. Byli lekko zdziwieni tym, co zobaczyli. Otóż, nie spodziewali się spotkać tam także Namidy, która spała wtulona w nagi tors blondyna. Dopiero po chwili przypomnieli sobie, że już od dłuższego czasu ich przyjaciele byli parą i nic w tym nadzwyczajnego. Tego poranka sławna dwunastka Konohy dowiedziała się pewnej, bardzo ważnej rzeczy o nowej przyjaciółce. Następnym razem pomyślą dwa, albo nawet trzy razy zanim obudzą Namidę o tak wczesnej porze. A jak już będzie to konieczne będą musieli mieć ku temu bardzo dobry powód.
 Jeszcze nigdy nie widzieli jej w takiej furii. Wokół kunoichi roztaczała się złowroga aura, a ona sama zaczęła ciskać w gości wszystkim tym co miała pod ręką. Naruto, zamiast pomóc przyjaciołom, leżał na posłaniu i zwijał się ze śmiechu, widząc ich przerażone miny. Dopiero, gdy w ręce Namidy wpadła lampa, zaczął ją uspokajać. Wszyscy odetchnęli z ulgą, kiedy dziewczyna wróciła do normalności, ale i tak na jej twarzy gościł niezadowolony grymas. Po tej akcji gospodarze wyrzucili wszystkich za drzwi pokoju, a sami się ubrali. Już po chwili skierowali się do kuchni, żeby zrobić śniadanie. Cała ekipa doskonale się bawiła, a tematy do rozmów się nie kończyły. Było pełno śmiechu i wygłupów, głównie Kiby i Naruto. Blondyn, mimo że się zmienił, to i tak nie mógł sobie odpuścić paru dowcipów z kolegą. Goście wypytywali również o przyczyny wizyty u Hokage. Kiedy dowiedzieli się o tak wysokim awansie przyjaciół niezbyt się zdziwili. Każdy wiedział, że rada słusznie postąpiła. Tak spędzili cały poranek. Dopiero koło południa nieproszeni goście zlitowali się and członkami drużyny 7. i w końcu rozeszli się do domów.
 ~ 3 dni później ~
 Dzień jak co dzień. Pogoda jednak nie zachęcała do wychodzenia na dwór. Było parno, a na niebie zbierały się już od dłuższego czasu ciemnie chmury. Porządna burza była tylko kwestią czasu. Niestety czwórce ninja z Konohy los nie sprzyjał i musieli opuścić przytulny dom.
 Siedzieli razem w salonie posiadłości Namikaze i leniwie sączyli gorącą kawę. Nagle, tuż przed nimi zmaterializował się zamaskowany shinobi.
 - Hokage was wzywa. Załóżcie strój ANBU. - oznajmił.
Następnie, nie czekając na jakąkolwiek odpowiedź zniknął im z oczu tak szybko, jak się pojawił.
 - No to koniec leniuchowania. - podsumował Sasuke.
Odstawił kubek na stół i wstał z zajmowanego dotychczas miejsca.
 - Skoczymy się przebrać i wracamy. - oznajmiła Hinata.
Wzięła swojego chłopaka za rękę, a po chwili obydwoje zniknęli w płomieniach.
 - My też się zbierajmy, Naruto.
 Dziewczyna pozbierała kubki i udała się wraz z blondynem do zbrojowni. Właśnie zakładali na twarze maski, gdy wrócili ich przyjaciele. Bez zbędnych rozmów zniknęli w charakterystyczny dla sienie sposób, by kilka sekund później pojawić się przed Wielmożną. W gabinecie nie byli jednak sami. Znajdowały się tam też dwie inne drużyny: Kurenai i Asumy.
 - Jesteście już, więc mogę zacząć. - zwróciła się do nowo przybyłych Hokage – Niedawno dostałam wiadomość, że w okolicach wioski Dźwięku miały miejsce liczne walki i towarzyszące im dość silne wybuchy. Mieszkańcy są tym mocno zaniepokojeni. Świadkowie twierdzą, że ninja odpowiedzialni za zamieszanie są pokryci dziwnymi, czarnymi znakami. Niektórzy nawet przypominają demony. Podejrzewam, że są to słudzy Orochimaru, których nie udało się wyłapać po jego śmierci. Wszyscy wiemy jak silni potrafią oni być, więc na tą misję wysyłam także oddział ANBU do zadań specjalnych. Jednakże chcę, aby zespół ten nie angażował się zbytnio w walkę. Weźmiecie sprawy w swoje ręce dopiero, gdy reszta drużyny nie będzie dawała sobie rady. Dowódcą zostaje Kitsune. Do wioski macie przyprowadzić tylko jednego jeńca, najodpowiedniejszego do przesłuchania. Resztę zabić. Misja ma rangę A. - Hokage podała jakieś papiery – Oto szczegóły misji i dokładne miejsce przebywania popleczników Orochimaru. Ruszajcie!
 - Hai! - wykrzyknęli zgodnie i opuścili gabinet.
 - Za pół godziny widzimy się pod bramą. - powiedział Kitsune w stronę towarzyszy na najbliższe zadanie i zniknął wraz zresztą ANBU.
 Pojawili się niedaleko wejścia do wioski. Blondyn oparł się o pień drzewa, Namida rozłożyła się na jednej z grubszych gałęzi, Hinata usiadła na ziemi koło Naruto, opierając plecy o korę, a Sasuke stanął naprzeciwko nich, z rękami włożonymi w kieszenie spodni.
 - Co myślicie o tej misji? - zapytał czarnowłosy.
 - Może być ciekawa. - powiedziała Namida.
 - Racja. A przy okazji sprawdzimy na jakim poziomie są ich umiejętności. Mam nadzieję, że nas czymś zaskoczą i nie będziemy musieli im ratować tyłków.
 - Zrobiłaś się wymagająca, Hinata-chan. - zaśmiał się Sasuke.
 - Oj tam. - naburmuszyła się dziewczyna, co u reszty wywołało jedynie śmiech.
Dalszą rozmowę przerwało pojawienie się Sakury. Przyszła 15 minut za wcześnie, ale zawsze była przed czasem. Jak to mówiła: „Woli przyjść wcześnie i poczekać, niż żeby inni musieli czekać na mnie.” Chwilę potem pojawiła się cała drużyna 10. Shikamaru, z tą jego wiecznie znudzoną miną słuchał gderania Ino. Widać było, że czymś jej podpadł, ale niezbyt przejmował się wywodami przyjaciółki. Chōji zaś olał znajomych i skupił całą swoją uwagę na jedzeniu jakiś chrupek. Następnie zjawili się Shino i Kiba wraz z Akamaru. Brązowowłosy bez przerwy sprzeczał się o coś ze swoim psem, a ten odpowiadał mu jedynie pojedynczymi szczeknięciami. Na samym końcu dotarli senseiowie obu drużyn. Asuma i Kurenai szli w ich stronę trzymając się za ręce. To trochę zdziwiło Hinatę, ale nie dała tego po sobie poznać. Postanowiła dopytać się przyjaciółek, o co chodzi, ale dopiero kiedy nie będzie na służbie.
 - Skoro już wszyscy jesteśmy przedstawi strategię. - odezwał się Naruto – Podróżować będziemy drużynami w kilku minutowych odstępach od siebie. Na początku biec będzie drużyna 8. jako zespół tropiący, potem drużyna 10. - zespół ofensywny, a na końcu my, jako ewentualna pomoc. Tak więc, Kurenai-san, ruszajcie.
 - Hai!
Misja się rozpoczęła.
 Wioska dźwięku znajdowała się dosyć niedaleko. Rankiem, następnego dnia byli na miejscu i bez problemu znaleźli poszukiwanych ninja. Jak się okazało, było ich dziesięciu. Drużyna, pod dowództwem Kitsune zaszyła się w konarach drzew, otaczających pole walki i czekała na odpowiedni moment. W tym czasie, udało i się usłyszeć bardzo ciekawą kłótnię dwójki przestępców:
 - Zobaczysz! To mnie wybierze Pan!
 - Chyba śnisz! Po co komu taki bezużyteczny dureń?
 - Osz ty! Zabiję Cię, śmieciu!
Nim kłócąca się dwójka zdążyła skoczyć sobie do gardeł, na środek polany wyskoczyła ósemka shinobi Liścia. Drużyna ANBU została w ukryciu, by móc spokojnie obserwować rozwój wydarzeń. Natychmiast zapanowała cisza, którą jako pierwszy przełamał Asuma:
 - W imieniu Hokage wioski Liścia jesteście aresztowani. Albo dobrowolnie z nami pójdziecie, albo będziemy musieli was zabić. Wybierajcie!
Naprzeciw nim wyszedł wysoki, brązowowłosy, muskularny mężczyzna. Wyglądał na ich przywódcę. Czwórka shinobi, ukrywająca się w drzewach spojrzała na siebie porozumiewawczo. Wiedzieli już, kto będzie najodpowiedniejszy do przesłuchań. Na razie jednak nie wtrącali się. Czekali.
 - Proszę, proszę. - odezwał się lekceważąco mężczyzna – No chłopaki, ninja z Konohy chcą się z nami zabawić. Nie możemy ich rozczarować.
 - Czyli wybieracie śmierć. - bardziej stwierdziła niż zapytała Kurenai.
Brązowowłosy uśmiechną się szatańsko i krzyknął:
 - Zabić ich!
Po jego słowach rozpoczęła się walka. Na polanie co chwilę słychać było wybuchy, krzyki bólu i tryumfu. Brązowowłosy przywódca szajki nie mieszał się bezpośrednio do walki. Shinobi Konohy radzili sobie zadziwiająco dobrze. Czwórka przyjaciół, schowana w konarach drzew uśmiechnęła się szeroko. 'Jest dobrze. Nawet bardzo.' - myśleli zgodnie. Cieszyli się, że nie tylko oni się wzmocnili. Konoha miała naprawdę silnych ninja.
 Po około godzinie wszyscy walczący byli całkowicie wyczerpani, ale jednocześnie szczęśliwi. Wygrali. U ich stóp leżało 9 ciał. Brązowowłosy tylko na to czekał. Bez najmniejszego ostrzeżenia zaatakował najbliżej stojącą kunoichi. Okazała się być nią Ino. Nim zdążyła zorientować się w sytuacji, w jej stronę leciały shurikeny. Na szczęście nie dotarły do celu. W ostatnim momencie, między dziewczyną a bronią pojawiła się jedna z ANBU w masce sokoła, łapiąc shurikeny w palce. Przywódca szajki był konkretnie zaskoczony. Chciał uciec, ale zanim zdążył się ruszyć, tuż obok niego pojawiły się jeszcze trzy zamaskowane postacie. Potem wszystko przebiegło błyskawicznie. Kitsune wymierzył mężczyźnie kopniaka prosto w brzuch. Ten zgiął się w pół, wypluwając krew. Neko zamachnęła się prawą pięścią i obdarowała przeciwnika potężnym ciosem, sprowadzając go jednocześnie do parteru. Hebi związał dłonie brązowowłosego za plecami i podniósł na równe nogi.
 - No to wracamy do Konohy. - powiedziała znudzonym głosem Neko.
Jednak ich plany trochę się skomplikowały. Nim zdążyli się odwrócić, usłyszeli oklaski. Natychmiast znieruchomieli, a w głowach Konoszan kotłowało się dziesiątki pytań: 'Jakim cudem go nie wykryliśmy?','Gdzie on jest?','Nie mamy czakry, co robić?'. Ich rozmyślania przerwało pojawienie się tajemniczego osobnika. Gdy tylko wyłonił się zza krzaków, czwórka ANBU stanęła w pozycji bojowej.
 - Weźcie więźnia i wracajcie do wioski. - powiedział Kitsune, ale widząc brak reakcji u towarzyszy, wrzasnął – To rozkaz!
Krzyk obudził ninja, którzy natychmiast ruszyli w drogę powrotną. Gdy tylko zniknęli w lesie, głos zabrał przybysz:
 - Nie musicie zakrywać twarzy. Doskonale wyczuwam i znam Waszą czakrę. Miło Cię znów widzieć, Sasuke.
~ Konoha ~
 W tym samym czasie, w najważniejszym pomieszczeniu budynku administracyjnego siedziała znudzona Hokage. Popijała leniwie Sake, wpatrując się w panoramę woski. Nagle, gdy brała do ręki szklankę pełną trunku, ta rozbiła się na drobne kawałeczki. Tsunade siedziała chwilę wpatrując się tępo w rozlany napój. Kiedy tylko obudziła się z chwilowego letargu, chwyciła w ręce dzisiejszą gazetę. Jak się okazało wygrała główną nagrodę.
 - Sizune!!! - wydarła się na cały głos.
Niespełna kilka sekund później w drzwiach pojawiła się czarnowłosa dziewczyna.
 - Tak, Hokage-sama?
 - Wezwij do mnie natychmiast Kakashiego i drużynę Guya.
 - Hai!
 - Obym tylko zdążyła na czas. - szepnęła do siebie, kiedy Sizune zniknęła za drzwiami.

~Tak wiem, że macie ochotę mnie zabić za przerwanie w takim momencie :P
Zaczyna się coś dziać i mam nadzieję, że notka przypadnie Wam do gustu :)
Zmieniłam trochę styl pisania i porozdzielałam trochę tekst, Według mnie teraz jest bardziej czytelny, ale czekam też na Wasze opinie.

Pozdrawiam i do następnej ;)

piątek, 2 stycznia 2015

Rozdział 8. Awans

 - Muszę przyznać, że mieliśmy spory dylemat, co z wami zrobić. - kontynuowała Tsunade – ale na szczęście udało się nam podjąć odpowiednią decyzję. Wspólnie doszliśmy do wniosku, że wasze umiejętności są zbyt wysokie jak na zwykłych chūnin'ów. Co prawda nie wszyscy się z tym zgadzali, ale na szczęście to do mnie należy ostatnie słowo. Od dziś jesteście specjalnymi jōnin'ami Konohy.
Po słowach Ślimaczej Księżniczki nastała krótka cisza.
 - To dla nas zaszczyt, Hokage-sama. - powiedziała Hinata delikatnie się kłaniając, a reszta awansowanych poszła w jej ślady.
 - Mam dla was jeszcze jedną informację, a właściwie to nie ja, ale obecny tutaj dowódca elitarnych oddziałów ANBU Konohy. Proszę. - kiwnęła do postaci stojącej po jej prawej stronie.
Ten tylko skiną głową i ściągną maskę psa zasłaniającą mu twarz. Był to dość przystojny, wysoki, na oko trzydziestoletni mężczyzna z krótkimi, ciemnobrązowymi włosami i zielonymi oczami.
 - Witajcie. Nazywam się Hisaki Nakada i jak już wiecie jestem głównodowodzącym ANBU. Oglądając wasze walki byłem pod wielkim wrażeniem. Od razu zobaczyłem w was ogromny potencjał. Przy porozumieniu z naszą Hokage i Czcigodnym Kazekage postanowiłem poprosić was o dołączenie do ANBU jako drużyna do zadań specjalnych. Dostawalibyście głównie misje rangi A i S, których zwykli jōnini nie byliby w stanie wykonać. Oczywiście nie oczekuję od was natychmiastowej odpowiedzi. Będę cierpliwie czekał na decyzję, choć nie ukrywam bardzo mi zależy na waszym dołączeniu w nasze szeregi.
Czwórka Demonicznych nic nie odpowiedziała. Jedyną ich reakcją było spojrzenie sobie porozumiewawczo w oczy. Obecni w pomieszczeniu ninja mieli wrażenie, że właśnie obserwują niemą dyskusję, jakby czytali sobie w myślach. Po chwili głos zabrał Naruto, występując krok w przód:
 - Nie musimy się długo zastanawiać, Hisaki-taicho. Podejrzewaliśmy, że taka propozycja może wyjść, więc już wcześniej, na wszelki wypadek przedyskutowaliśmy tą kwestię. Jesteśmy zaszczyceni mając możliwość przyłączenia do tak elitarnych oddziałów. Tak więc, z miłą chęcią przyjmiemy złożoną nam ofertę i dołączymy do szeregów ANBU Konohy.
Po skończeniu przemówienia cała czwórka głęboko się ukłoniła. Na twarzy Hisaki'ego widniał ogromny, szczery uśmiech, a Hokage była pod wrażeniem słów blondyna. Wiedziała, że Twardogłowy Ninja nr 1. wydoroślał, ale jeszcze nigdy nie słyszała, żeby mówił tak poważnym i władczym tonem. 'Coraz bardziej przypominasz ojca, Naruto.' - Pomyślała kobieta, po czym uśmiechnęła się lekko i dodała już głośno:
 - Doskonale. Oddaję was zatem w ręce Hisaki'ego. On pokarze wam co i jak. A, i jeszcze jedna sprawa. Oczywistym jest to, że wasza przynależność do ANBU jest całkowicie tajna i nikt nie może się o tym dowiedzieć. Oficjalnie więc, jesteście specjalnymi jōnin'ami Konohy.
 - Hai! - odpowiedzieli równo i ruszyli za wychodzącym już dowódcą.
 Zaprowadził on ich do piwnic budynku administracyjnego, gdzie, jak się okazało, znajdowała się dość spora, tajna siedziba ANBU. Weszli do sporego holu, oświetlonego jedynie nielicznymi lamami. Wkoło, cały czas kręcili się członkowie elitarnych oddziałów.
 - Aki! - Hisaki zawołał jednego z siedzących niedaleko mężczyzn.
Podszedł do nich niewysoki, długowłosy blondyn o brązowych oczach. Wyglądał na miłego.
 - Zapewne wiesz kto to, ale tak dla jasności: Namida Oni, Hinata Hyūga, Naruto Namikaze-Uzumaki i Sasuke Uchiha. Są oni nowym oddziałem do zadań specjalnych.
Po wypowiedzeniu powyższych informacji, w całej sali zapanowała idealna cisza. Każdy z obecnych tam shinobi patrzyła na nowo przybyłych z nieukrywana ciekawością. Głównodowodzący, nie zwracając uwagi na swoich podwładnych, kontynuował:
 - Weź ich do Mito, niech zrobi im tatuaż. Potem zabierz do zbrojowni. Przy okazji wyjaśnij sposób funkcjonowania jednostki i wspomnij o zasadach tu obowiązujących.
 - Hai! - odpowiedział prędko, po czym zwrócił się do nowo poznanych – Jestem Aki Sakata i należę do oddziału zwiadowczego. Chodźcie za mną.
Szli ciemnymi tunelami. Znajdowało się tam wiele drzwi, a co jakiś czas mijali rozgałęzienie. Ciężko było się nie zgubić. Jednak czwórka przyjaciół nie miała problemów z odnalezieniem się w nowym miejscu Dzięki pięcioletniemu treningowi ich orientacja w terenie i zdolność szybkiego zapamiętywania stały na niesamowicie wysokim poziomie.
 - Te korytarze rozciągają się pod całą wioską. Można się stąd dostać praktycznie wszędzie, między innymi do Akademii, szpitala czy posiadłości największych klanów. - wyjaśnił długowłosy blondyn.
W końcu dotarli do niewielkich, drewnianych drzwi. Idący na przedzie ANBU pchnął je i wszedł do dość małego, jasnego pomieszczenia. Na krześle siedział krótko ścięty brunet z piwnymi oczami i czytał gazetę.
 - Siema, Mito.
 - O! Cześć, Stary. Co się do mnie sprowadza? - przywitał się z kolegą.
Dopiero teraz zauważył resztę gości.
 - To nowi ANBU. - Aki odpowiedział na pytające spojrzenie bruneta.
 - Rozumiem. Więc zgaduję, że przyszliście po tatuaż. To kto pierwszy? - zapytał, siadając na krześle koło sporego fotela i narzędzi.
Bez zbędnego zastanawiania się podszedł do niego Naruto, uprzednio ściągając płaszcz i wystawiając lewe ramię. Chwilę później na jego ręce widniał znak oznaczający przynależność do elitarnych oddziałów Konohy. Następny był Sasuke, potem Namida, a na końcu Hinata.
 - Może was trochę poboleć i wystąpić zaczerwienienie, ale do kilku dni powinno przejść.
 - Rozumiemy. Arigato. - powiedziała Namida.
 - Idziemy dalej?
 - Tak. Tędy.
 Kilka minut później znów doszli do drzwi. Te jednak były dość spore i masywne. Długowłosy pchnął je, ukazując obszerne pomieszczenie. W środku świeciło się tylko kilka lamp, ale były one w zupełności wystarczające. Na początku skierowali się do regału ze strojami. Każdy z nich otrzymał czarna koszulkę bez rękawów i tego samego koloru spodnie oraz długie rękawiczki ponad łokieć. Do tego szarą kamizelkę i metalowe ochraniacze na przedramiona. Brakowało im do kompletu jeszcze płaszczy i to właśnie z nimi stał Aki. Trzymał on w ręce trzy czarne i jeden biały.
 - Kto będzie dowódcą? - spytał, po chwili przypatrywania się rekrutom.
 - W sumie … to jeszcze tego nie uzgodniliśmy. - zamyślił się niebieskooki.
 - Ale myślę, że Naruto będzie najlepszym kandydatem na tą pozycję. - wtrąciła Hinata.
 - Ja też tak sądzę. - dodała Namida, ignorując zdziwione spojrzenie swojego chłopaka – Już nie raz dowodził na misjach i naprawdę dobrze sobie radził.
 - Ja również się zgadzam. Sorry, ale, jak widzisz, nie masz wielkiego wyboru. - podsumował Sasuke, rozkładając bezradnie ręce.
Główny zainteresowany jedynie westchną zrezygnowany. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że jak oni się na coś uprą, to nie ma najmniejszych szans, aby zmienili zdanie.
 - Niech wam będzie.
Po tych słowach w ręce Naruto trafił biały płaszcz, a reszta otrzymała czarne.
Następnym przystankiem był regał z bronią. Tu poszło szybko. Otrzymali kabury zapełnione dużą ilością kunai, shurikenów, wybuchowych notek, bomb dymnych i czystych zwojów. Gdy Aki miał wybierać dla nich katany Sasuke uprzedził go mówiąc:
 - To nie będzie konieczne. - a gdy zobaczył zdziwiony wzrok mężczyzny dodał, wskazując na pas – Mamy swoje.
 - Dobrze. To teraz czas przejść do najważniejszej części umundurowania, a mianowicie maski. - powiedział patrząc na przeciwległą ścianę – W tym wam nie pomogę. Wybór maski to wasza osobista sprawa i od tego zależeć będzie to jakie otrzymacie pseudonimy.
Przez chwilę cała czwórka stała w milczeniu. Pierwsza zdecydowała się granatowowłosa.
 - Ja chcę sokoła.
 - Będzie Ci pasowała. - stwierdził podając dziewczynie odpowiedni przedmiot.
 - Ja lisa. - odezwał się blondyn.
 - A ja pumy. - zdecydowała Namida.
Teraz wszyscy czekali tylko na Sasuke. Chłopak nie mógł się na nic zdecydować. W pewnym momencie jego wzrok przykuła jedna z wiszących masek.
 - Wąż. - powiedział krótko i sięgną po odpowiedni przedmiot.
 - Okey. To już mamy z głowy. Teraz w czasie służby będziecie zwracać się do siebie pseudonimami. Przybierzecie imiona: Kitsune (jap. Lis), Hebi (jap. Wąż), Tori (jap. Ptak), Neko (jap. Kot). Jeszcze krótko opowiem wam o najważniejszych zasadach tutaj panujących. Otóż, nikt nie może poznać waszej prawdziwej tożsamości. Maski możecie ściągać tylko będąc tu, w siedzibie oraz gdy jesteście w stu procentach pewni, że nikt was nie zobaczy. - wyjął z kieszeni kilka złożonych kartek i podał im je mówiąc – To plan siedziby. Lepiej żebyście go przejrzeli, bardzo wam to ułatwi poruszanie się po jednostce. Trenujecie we własnym zakresie. Jesteście na każde wezwanie Hokage i głównodowodzącego. Co jeszcze … Aha. Dowódcy każdego z oddziałów mają obowiązek raz w miesiącu zdać raport do Hisaki-taicho z wykonanych misji i przeprowadzonych treningów. To chyba tyle. Jesteście wolni.
 - Hai! Arigato, Aki-san. - podziękowała Oni.
Po tym zniknęli w charakterystyczny dla siebie sposób. Naruto w powiewie wiatru, Namida wrastając w ziemię, Sasuke stając w płomieniach, a Hinata zmieniając się w wodę.
- Nie źle. - podsumował lekko zdziwiony, ale i pełen podziwu Aki.
Chwilę potem dołączył do swoich kolegów, od których został odciągnięty już parę godzin temu.
 Tymczasem czwórka przyjaciół zmaterializowała się na jednym z budynków w wiosce. Panowała już ciemna noc. Jedynym źródłem światła był duży księżyc i bajecznie mrugające gwiazdy.
 - Ale się późno zrobiło. - powiedział blondyn, patrząc w niebo.
 - Tak. Lepiej wracajmy do domów i się połóżmy. Nie jestem prorokiem, ale mogę się założyć, że jutro z samego rana się nam trochę ludzi na głowę zwali. Chyba wiecie o kim mówię. - dodał Sasuke z niepocieszoną miną na twarzy.
 - Masz rację. Widzieliście ich miny jak ten ANBU powiedział, że Hokage chce się z nami widzieć osobiście? Na pewno są ciekawi po co. Dobra, to ja lecę. - wtrąciła jeszcze Hinata.
Kiedy już miała zeskoczyć z budynku zatrzymał ją pewien dobrze znany jej głos.
 - Zaczekaj!
Był to Sasuke. Kiedy zauważył, że dziewczyna przystanęła i spojrzała na niego z zaciekawieniem, kontynuował:
 - Skoro już wszyscy wiedzą, że jesteśmy parą, za sprawą pewnej wyjątkowo wkurzającej i nie potrafiącej trzymać języka za zębami osobie, której najchętniej skręciłbym kark... – tu popatrzył wymownie na swojego blondwłosego przyjaciela.
Ten tylko zrobił głupkowatą minę dając, że nie wie o co chodzi. W ten sposób wywołał głośny śmiech wśród towarzyszy. Czarnowłosy nie przejął się za bardzo postawą kolegi i ponownie skupił uwagę na swojej dziewczynie:
 - ...to może byś się do mnie wprowadziła? Ładnie proszę.
Hinata widząc swojego chłopaka, robiącego tak zwane oczy ze „Shrek'a” i wypowiadającego słowo „proszę”, co nie zdarza się często nie była w stanie odmówić. Zaśmiała się i odpowiedziała nie zastanawiając się długo:
 - Ależ z przyjemnością się do ciebie przeniosę. Ale to dopiero jutro. Teraz jestem zmęczona. Pa!

Granatowowłosa pożegnała się krótko z przyjaciółmi, a Sasuke obdarzyła przelotnym całusem. Chwilę potem zniknęła za zakrętem. Reszta także szybko udała się do domów. Sasuke do posiadłości Uchiha, a Namida i Naruto do willi Namikaze. Każdy marzył już tylko o ciepłym i wygodnym łóżku.

~I oto pierwsza notka w nowym 2015 roku :)
Dzisiaj trochę dłuższa i jestem ciekawa Waszych opinii, więc czekam na komentarze ;)
A korzystając z okazji, chcę Wam złożyć (trochę spóźnione) życzenia noworoczne. Spokoju, wytrwałości, pomyślności i pogody ducha w całym 2015 roku. 
Trzymajcie się ciepło Kochani :* 
P.S. Trochę mi się linijki rozjechały ale nie mam już siły z tym walczyć. Wybaczcie :)